Dziś przeżyłem... Przeżyłem też szok i ogromne rozczarowanie.

Kitesurfing i wszystko z nim związane.
Awatar użytkownika
apek
Posty: 835
Rejestracja: 03 cze 2012, 09:42
Deska: Naish
Latawiec: Naish
Postawił piwka: 42 razy
Dostał piwko: 63 razy
 
Post29 lis 2019, 11:33

jak przepada to bez wiatru, a przy skoku przejmujesz siłę na ręce, a później przy lądowaniu wraca szybko na hak, kiedy kierujesz latawiec na hals. Ja zaobserwowałem to u siebie, kiedy kilka razy przy z pozoru prawidłowo przebiegającym skoku, traciłem bar tuż po lądowaniu.

Awatar użytkownika
MarekH
Posty: 174
Rejestracja: 02 wrz 2013, 17:56
Deska: Cabrinha ACE, Cabrinha Stylus
Latawiec: Cabrinha Switchblade, Contra
Lokalizacja: Lębork
Postawił piwka: 5 razy
Dostał piwko: 12 razy
 
Post30 lis 2019, 00:07

apek pisze:
Mincek pisze:
heja banana pisze:Czytałem ale nigdy mi chicken nie spadł z haka i zastanawiam się jak to jest możliwe:)



a mi spadl nie 1 raz i to przy wpietym donkey dicku.. nic nadzwyczajnego...

spada jak przy skoku zaciągasz mocno bar i tak lecisz, chicken loop na haku nie jest napięty, ale jest luźny, to czasem przy odpuszczeniu baru czasem przy niekorzystnym ułożeniu chicekn loopa, donkey dick nie utrzyma i zaskoczonemu kiterowi wyrywa bar z dłoni.
Trzeba się pilnować, aby nie przeciągać baru i na przykład w czasie lotu nie opierać go na haku.


Tak właśnie mogło być w moim przypadku.
Dobry tip, muszę zapamiętać.

Awatar użytkownika
Fin
Posty: 788
Rejestracja: 05 lip 2004, 18:11
Deska: F1 Trax HRD
Latawiec: Core Riot XR3 12/9/7
Lokalizacja: Poznań
Postawił piwka: 36 razy
Dostał piwko: 17 razy
 
Post02 gru 2019, 16:36

apek pisze:może się nadal obnosi ze swoją arogancją na tym forum, ale na wodzie nie wymagaj żeby inni z tego powodu na narażali się na kłopoty, tak jak Twój kolega, który Ci pomagał. Następnego pomocnika mogło spotkać to samo. Pora się pouczyć zasad self rescue i nie psuć innym pływania.
W żadnym przypadku nie było mowy o biernym dryfowaniu, a porzucenie latawca, kiedy on nie generował niekotrolowanej siły było błędem.


Nie psuć innym pływania … ty to na serio ? Nikogo nie oceniam odnośnie pomocy bo to na naprawdę trudna i ryzykowna sprawa szczególnie w listopadzie. Sam zwoziłem kumpla z całym sprzętem na przy side-off-shore na Valdevaqueros w Tarife, ale tam akurat by dotrzeć do brzegu może było spływać side. Tak jak ktoś pisał nie wyobrażam sobie tego pod wiatr. Akcja trwała z dobrą godzinę. Parę sezonów później już jakiemuś obcemu kiteciarzowi podawałem deskę w tym samym miejscu przy 45+ knt. Było na wodzie może ze 3 i w takich warunkach nawet podanie deski jest potencjalnie niebezpieczne dla ratownika …

Ale nie wyobrażam sobie natomiast nie zrobić dwóch rzeczy:
1. Podpłynąć i zapytać się czy jest potrzebna pomoc. Chyba, że w miejscu gdzie jest osoba potrzebująca jest jakiś cień wiatrowy/wiatr jest na tyle niepewny że zdechnie/odległość jest zbyt duża, że nas to naraża na podzieleniu jego losu to patrz punkt nr 2.
2. Wrócić do brzegu. wylądować i dzwonić po SAR. Skoro doskonale wiecie, że SAR z Gdynii czy helikopter to 1h-1.5h to po wykonaniu telefonu do SAR jeżeli jesteśmy lokalesami to szukamy innej najbliższej opcji może jakiś bosman/rybak w Rewie/Osłoninie/Pucku jest w stanie pomóc. I od razy mówię nie wiem nie jestem lokalesem czy coś jeszcze jest na wodzie i czy w danych warunkach jest to bezpiecznie dla ochotniczego ratownika, ze względu czym płynie/skąd, jaka fala, siła i kierunek wiatru.

Zgadzam się, żeby liczyć siły na zamiary na off-shore w listopadzie, ale po fakcie to chyba już nie ma sensu tego rozpatrywać … tylko starać się mu uratować życie …

Awatar użytkownika
apek
Posty: 835
Rejestracja: 03 cze 2012, 09:42
Deska: Naish
Latawiec: Naish
Postawił piwka: 42 razy
Dostał piwko: 63 razy
 
Post02 gru 2019, 19:19

tak całkiem serio wytknąłem zaniedbania w wyszkoleniu, nie była to sytuacja z której nie można było wybrnąć samemu, a co dopiero we dwóch, ale bohater zdawał się tego nie przyjmować, odpowiadając arogancko.

Pływanie w tym roku w listopadzie na Zatoce nie było żadnym ekstremalnym wyczynem, a temperatury wody i powietrza były względnie wysokie.

Z ratowaniem na wodzie, jest tak, że jeśli ktoś się nie czuje na siłach i nie wie jak to zrobić, to lepiej niech się za to nie bierze, bo za chwilę trzeba będzie ratować kolejnego, co innego z szukaniem pomocy dla zagrożonego na inne sposoby.

Awatar użytkownika
MarekH
Posty: 174
Rejestracja: 02 wrz 2013, 17:56
Deska: Cabrinha ACE, Cabrinha Stylus
Latawiec: Cabrinha Switchblade, Contra
Lokalizacja: Lębork
Postawił piwka: 5 razy
Dostał piwko: 12 razy
 
Post02 gru 2019, 22:54

apek pisze:tak całkiem serio wytknąłem zaniedbania w wyszkoleniu, nie była to sytuacja z której nie można było wybrnąć samemu, a co dopiero we dwóch, ale bohater zdawał się tego nie przyjmować, odpowiadając arogancko.

Pływanie w tym roku w listopadzie na Zatoce nie było żadnym ekstremalnym wyczynem, a temperatury wody i powietrza były względnie wysokie.

Z ratowaniem na wodzie, jest tak, że jeśli ktoś się nie czuje na siłach i nie wie jak to zrobić, to lepiej niech się za to nie bierze, bo za chwilę trzeba będzie ratować kolejnego, co innego z szukaniem pomocy dla zagrożonego na inne sposoby.



Przepraszam Cię kolego, ale arogancji nie było w moich słowach, może jedynie w Twoim kierunku, po kilku Twoich niezbyt wybrednych komentarzach.
Nie znasz mnie, nie znasz mojego kolegi, nie byłeś na miejscu. Notorycznie ignorujesz fakt nieudzielenia JAKIEJKOLWIEK pomocy, a to jest głównym tematem mojego wpisu.
Nie wiem, co ja bym zrobił w takiej sytuacji, ale na pewno olałbym "fajną sesyjkę" i szukał rozwiązania problemu. Do części to ciągle nie dociera. Widać w tym sporcie robi się tak jak w każdym innym, który zatacza coraz większe kręgi. Kiedyś w górach czy na morzu ludzie sobie pomagali, teraz każdego interesuje czubek własnego nosa i wykonanie kolejnego triczku.
Wytłumaczysz mi fakt, że obcy, niepływający, przypadkowi przechodnie proponowali mi pomoc na kilka sposobów a siedzący na brzegu kajciarze nawet nie zapytali co się stało? Obok mojej deski przepłynęło na 100% parę osób. Nikt jej nie podjął. Takie to trudne? Nikt nie musiał mnie holować do brzegu pod wiatr, bo to oczywiste, że było to niewykonalne. Ale przepływając obok zapytać, czy wszystko ok, też było trudno? Albo zrobić kilka krótkich halsów asekurując, też się nie dało? Jakoś kompletnie tego nie potrafię zrozumieć. Dla Ciebie, widzę to normalka i dlatego nigdy się nie zrozumiemy.
Nie oceniam Cię tak jak Ty mnie, po prostu widzę, że nadajemy na kompletnie innych falach. Daj mi już proszę spokój. Może lepiej idź pływać, obaj to kochamy, ale ja w tym roku czekam już na śnieg i lód, więc na pewno się nie spotkamy na wodzie. Może lepiej, żebyśmy nigdy się nie spotkali. Dla mojego dobra, bo Ty z tego co widzę pomocy nigdy potrzebować nie będziesz. :thumb:

Awatar użytkownika
apek
Posty: 835
Rejestracja: 03 cze 2012, 09:42
Deska: Naish
Latawiec: Naish
Postawił piwka: 42 razy
Dostał piwko: 63 razy
 
Post02 gru 2019, 23:44

MarekH pisze:
apek pisze:w drugim porzucenie latawca, z powodu braku wiatru przy brzegu, co go miało wywiać?,


Nie będę kolejny raz szczegółowo opisywał, bo i tak nie przeczytasz ze zrozumieniem.

apek pisze:w trzecim wybór drogi do brzegu pod wiatr, pod prąd, pod falę (jeśli na prawdę tak było), nie walczy się z prądem


Jak to łatwo się wymądrzać i kwestionować każde zdanie, no nie? Tak. Płynąłem pod wiatr, pod falę i pod prąd. Pływaliśmy przy offie. Jestem przekonany, że coś Ci to mówi. Na pewno jesteś bardziej doświadczony ode mnie, więc nie będę tłumaczył więcej.
A może było najbliżej? Pomyślałeś o tym? Do tego brzegu miałem z 200 może 300m, do tego z wiatrem falą i prądem 2,5km.

apek pisze:Widać że na instruktorach zaoszczędziliście obaj


To stwierdzenie jest o tyle nieuprawnione, co wręcz chamskie.

Pewnie jesteś jednym z tym, którzy na wodzie widzą tylko czubek własnego nosa. Przekonani o swojej nieśmiertelności i mających w d... wszystkich innych pływających.


.


A co to było?
Pamiętaj, że wrzuciłeś temat na forum oskarżając innych, którzy w tym czasie tam pływali.

JanuszD
Posty: 670
Rejestracja: 15 paź 2013, 09:15
Deska: TS/Hadlow/Spike
Latawiec: Rebel/Dyno/XR4
Lokalizacja: MediolanPoznan
Postawił piwka: 31 razy
Dostał piwko: 44 razy
 
Post03 gru 2019, 09:10

apek pisze:Z ratowaniem na wodzie, jest tak, że jeśli ktoś się nie czuje na siłach i nie wie jak to zrobić, to lepiej niech się za to nie bierze, bo za chwilę trzeba będzie ratować kolejnego, co innego z szukaniem pomocy dla zagrożonego na inne sposoby.


Tak z ciekawości, zaliczasz się do tych co by umieli pomóc, zwieźć latawiec i podać deskę czy do tych co nie umieją?

Awatar użytkownika
apek
Posty: 835
Rejestracja: 03 cze 2012, 09:42
Deska: Naish
Latawiec: Naish
Postawił piwka: 42 razy
Dostał piwko: 63 razy
 
Post03 gru 2019, 09:51

zaliczam się do tych co pomagają i sam pomoc przyjmowałem

Awatar użytkownika
apek
Posty: 835
Rejestracja: 03 cze 2012, 09:42
Deska: Naish
Latawiec: Naish
Postawił piwka: 42 razy
Dostał piwko: 63 razy
 
Post03 gru 2019, 10:08

JanuszD pisze:
apek pisze:Z ratowaniem na wodzie, jest tak, że jeśli ktoś się nie czuje na siłach i nie wie jak to zrobić, to lepiej niech się za to nie bierze, bo za chwilę trzeba będzie ratować kolejnego, co innego z szukaniem pomocy dla zagrożonego na inne sposoby.


Tak z ciekawości, zaliczasz się do tych co by umieli pomóc, zwieźć latawiec i podać deskę czy do tych co nie umieją?

A przy okazji przypomniałem sobie wczesno wiosenne albo nawet zimowe pływanie na Domaniowie, kiedy to Ty zgubiłeś deskę i nie mogłeś jej odzyskać i nie miałeś wtedy pretensji do Twojego kolegi, który pływał obok Ciebie, ani do mnie który to widział z daleka z brzegu, że nie ruszyli do CIebie na pomoc. Wtedy sam wybrnąłeś z sytuacji pożyczając deskę od kolegi i odnalazłeś zgubę.
Twój kolega dopiero zaczynał i niewiele mógłby zdziałać przy tym szkwalistym, nierównym wietrze, kiedy sam walczył o przetrwanie.

JanuszD
Posty: 670
Rejestracja: 15 paź 2013, 09:15
Deska: TS/Hadlow/Spike
Latawiec: Rebel/Dyno/XR4
Lokalizacja: MediolanPoznan
Postawił piwka: 31 razy
Dostał piwko: 44 razy
 
Post03 gru 2019, 10:21

apek pisze:A przy okazji przypomniałem sobie wczesno wiosenne pływanie na Domaniowie, kiedy to Ty zgubiłeś deskę i nie mogłeś jej odzyskać i nie miałeś wtedy pretensji do Twojego kolegi, który pływał obok Ciebie, ani do mnie który to widział z daleka z brzegu, że nie ruszyli do CIebie na pomoc.


Oczywiście, że nie miałem pretensji bo pływam na swoją odpowiedzialność. Aczkolwiek mój kumpel mimo, że się dopiero uczył, szukał mojej dechy. Inna sprawa, że nie potrafił jej znaleźć.

Twoim problemem jest to, że patrzysz pod kątem Domaniowa, gdzie zawsze masz brzeg. W najgorszym wypadku lądujesz na przeciwległym brzegu i masz spacer z buta.

Jeśli ktoś widzi coś więcej niż czubek własnego nosa to się zainteresuje co się dzieje z innym kajciarzem i tyle z mojej strony w tym temacie.

Od samego początku nie chodzi o to czy ktoś jest odpowiedzialny czy nie, że pływa w listopadzie tylko o to, że nikt im nie pomógł. Nie dociera to do Ciebie.

Awatar użytkownika
apek
Posty: 835
Rejestracja: 03 cze 2012, 09:42
Deska: Naish
Latawiec: Naish
Postawił piwka: 42 razy
Dostał piwko: 63 razy
 
Post03 gru 2019, 11:06

Ja tu nie mam problemu, przywołałem przykład Domaniowa bo Ty tam byłeś bohaterem akcji, w której jest trochę analogii do sytuacji w Rewie, gdzie znowu nie było ekstremalnie, do brzegów blisko, a wywiewka porzucony latawiec wywiała do Osłonina. Na Domaniowie pływa się znacznie trudniej niż w Rewie.

Tak samo jak ja ocenili sytuację autorzy pierwszych komentarzy w tym wątku, do których odniosłeś się co najmniej niegrzecznie.

Awatar użytkownika
kukems
Posty: 1485
Rejestracja: 17 mar 2007, 21:51
Postawił piwka: 1 raz
Dostał piwko: 1 raz
 
Post06 gru 2019, 17:22

Prawda jest taka że zarówno ludzie nie pomagają jak i przeceniają umiejętności i zagrożenia.

Pływasz w listopadzie na off w Rewie to jak coś idzie nie tak krzyczysz machasz rękami zrywasz sprzęt. Zamiast ryzykować odzyskanie latawca w takich warunkach.

Sam miałem nieprzyjemną sytuację dość zabawną. Pływałem w Kuźnicy po stronie zatoki, gdzie głównie pływali na wavówkach w sumie nie wiem czemu fala tam mierna ale to już każdy pływa jak lubi. Niestety spadła mi deska i jakież było moje zdziwienie gdy się okazało że unoszę się jak spławik na wodzie. Miałem za dużo powietrza w sucharze. Woda była diabelsko zimna. Bałem się zgubić deskę z oczu więc czekałem aż dopłynie blisko brzegu. Niestety pół godziny taplałem się w tej pieruńsko zimnej wodzie a wystarczyło żeby mi ktoś pomógł. Jak już udało mi się to wreszcie jeden ziomek dopłynął do mnie więc to było miłe (chociaż za późno). Ale, ALE:

- nie miałem pretensji do innych o to że nie podpłyneli mi pomóc
- byłem bardzo rozczarowanych ich postawą, kiedyś jak pływaliśmy w kilku zimą to nie było mowy o takiej akcji, każdy każdego pilnował

Zawsze pływaj onshore blisko brzegu nie będziesz miał kłopotów. Jak pływasz offshore to licz się z tym że będziesz musiał wrócić wpław. Zanim tego się podejmiesz przećwicz bardzo dobrze body dragi. Przećwicz bardzo dobrze self-rescue. Jak ktoś nie umie to z latawcem może zamiast Cię uratować wręcz zrobić krzywdę. Każda akcja ratunkowa na kite to jest ryzyko bardzo łatwo jest się splątać tym bardziej jak nie wiem czy osoba ratowana umie obsługiwać sprzęt odpowiednio.

Widziałem już serię dziwnych sytuacji ludzi którzy dryfowali w oczekiwaniu na pomoc ale od sprzętu się nie odłączy. Raz mu się uda, drugi raz mu się uda a za trzecim razem już nie. Do tego problem szkółek godzinowych. Gdzie nikt nie uczy self rescue bo to strata czasu.

Podsumowując REWA OFFSHORE TO NAJNIEBEZPIECZNIEJSZY SPOT NA ZATOCE

Dlaczego? Bo jest idealne masełko, ludzie pływają więc daje to poczucie złudnego bezpieczeństwa. Tymczasem robi się tam momentalnie głęboko a zazwyczaj wywiewka idzie prosto w zatokę i przecina kursy dużych statków które wchodzą do Gdańska i Gdyni. Mając to na uwadze zawsze ale to zawsze pływam max 30-50m od brzegu z reguły jest tam jeszcze grunt. Dzięki temu w sytuacji gdy wypięła mi się linka z latawca (na szczęście nośna) to jestem w stanie wrócić ze sprzętem do brzegu o własnych siłach


Wróć do „Forum Główne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości