Peter Lynn Fury 10 - parę słów okiem użytkownika

Recenzje, oceny, opisy, porady sprzętowe.
Awatar użytkownika
Regis
Posty: 436
Rejestracja: 02 wrz 2006, 22:29
Deska: CrazyFly Bulldozer 135x41
Latawiec: Peter Lynn Fury v3 10
Lokalizacja: Dębinki
Postawił piwka: 6 razy
Dostał piwko: 6 razy
Kontaktowanie:
 
Post01 wrz 2016, 14:04

Hejka!

Nie udzielam się za często na forum, bo wolę pływać, niemniej jednak chciałbym się z Wami podzielić kilkoma uwagami na temat skrzydła, które miałem okazję oblatać i którego jestem obecnie właścicielem.

Moje doświadczenie na wodzie nie jest jakieś wybitne. Zaczynałem od lądu, od latawców komorowych, oblatałem już kilkanaście różnych latawców. Począwszy od klasycznych fullpowerów, przez otwartokomorowe, zamkniętokomorowe, skończywszy na paru bowach, deltach a nawet jakimś srogo poje..nym c-shapie. Generalnie pragnę na wstępie zaznaczyć, że nie ma złych latawców :) Każdy ma w sobie coś, czym kogoś przekona. Czasem po prostu jest tak, że bierze się w ręce bar, startuje się latawiec i już wiesz, że to jest to co właśnie Tobie odpowiada. U mnie było tak właśnie z Peter Lynn Fury (i z Edkiem, ale kto nie kocha edka :D )

Dla jednych taką iskrą będzie zachowanie się latawca na fali, dla innych kręcenie loopów. Nie jestem pro-zaje-rajderem, nie mam ambicji do walenia hapeków i innych dziwacznych tricków wakestyle.

Zanim zacznę opisywać co mi się podoba a co nie w Peter Lynn Fury, napiszę parę info o sobie, oraz jak stałem się posiadaczem tego latawca.
Tak, abyście poznali mój punkt widzenia. Przez kilka lat zdążyłem sobie wyrobić "gust latawcowy", na podstawie którego wiedziałem czy dany latawiec mi pasuje czy nie. Obecnie najlepiej lata mi się latawcami, które mają umiarkowane siły na barze, szybko skręcają, idą ostro na wiatr i mają niezłą moc na krawędzi okna wiatrowego. Największą frajdę sprawia mi zapierdzielanie na twintipe, robienie długich halsów możliwie szybko i co jakiś czas wywalenie jakiegoś skoku. Nie mogę mówić w swoim przypadku, że walę big air, bo skoki po 3 metry w górę to żaden big air. Niemniej jednak wszystko przede mną, i kto wie w końcu może pokona się tę barierę psychiczną. Z Furym spotkałem się już jakiś czas temu przy okazji poprzedniej generacji. Jakoś w tedy mnie nie ujął, bo akurat latałem na Flysurferze Speedzie i uważałem, że nie ma nic lepszego. Na lądzie fakt, nic lepszego od speeda nie ma, jeśli chce się skakać i robić jakieś tricki oldschool. Gdy zacząłem pływać, rzeczywistość szybko zweryfikowała moje poglądy. W między czasie miałem okazję wziąć w ręce Catalysta, Switchblade, RPM, Obsession, Kahoone, Edge czy Dyno. Dzięki oblataniu kilkunastu skrzydeł, wiedziałem, że najlepiej będę czuć się na czymś co idzie śladami właśnie Edga. Niestety Edge był poza zasięgiem finansowym, a używki 10-tki szukać jak na lekarstwo. I w tedy pojawił się odnowiony Fury.

Nie wiem czy pamiętacie tegoroczną edycję Surf to Fly Winter Cup w Giżycku. Solidna impreza na lodzie, gdzie mega dobrze wiało i można było na prawdę fajnie polatać. W tedy jeszcze na śniegu gniotłem na swoich Rapace Condorach, ale miałem okazję wziąć w ręce Fury. I to było to. Już w tedy wiedziałem, że to jest skrzydło, które mi pasuje. Szybkość, moc, zwrotność i jednocześnie spokój. Można było cisnąć halsa z mega bananem na twarzy. Mimo srogiego wiatru, latanie bez najmniejszej spiny. Nawet skoki, choć asekuracyjnie robione, wchodziły bez problemu. Sesja z tym latawcem zdrowo mi namieszała w głowie. Po powrocie do domu zaczęła się rozkmina co tu zrobić, żeby mieć furacza. Niestety przed wyjazdem na Snowkite Mega Trip nie miałem najmniejszych szans, na pozbycie się komórek, no i nie chciałem uczyć się nowego latawca w totalnie odpałowym terenie. Po powrocie z Rumunii utwierdziłem się w decyzji. Rapace poszły pod młotek, a do mnie mocno wjechał Fury 10.

Do meritum, czyli parę słów o Peter Lynn Fury.
Latawiec otrzymujemy w klasycznym plecaku, otwieranym "walizkowo". Czy ułatwia to w jakikolwiek sposób wyjmowanie czy wkładanie latawca? Who cares... Plecak jest uszyty solidnie, ma gumki do mocowania pompki, ma kieszonkę i to najważniejsze. Oprócz latawca zmieścimy w plecaku jeszcze kilka drobiazgów, trapez i w zasadzie tyle. W zestawie dostałem bar Peter Lynn Navigatro Small (52 cm), który otrzymujemy w osobnym pokrowcu, co obecnie jest już standardem. Dodatkowo mamy leasha, zestaw naprawczy, dodatkowe pigtaile i przedłużki do linek.

Obrazek

Sam bar nie odbiega od obecnych standardów. Nie jest ani duży, ani mały. Jest wykonany solidnie, dobrze leży w dłoni. Trymer oparty o knagę. Czasem wkurza, bo wirtualna piąta linka potrafi się podwinąć gdzieś przy knadze i ciężko strymować latawiec. Drugi problem pojawia się jak chcemy poluzować trymer, bo linka wchodzi dość głęboko w knagę i musi być sporo mocy na linkach, żeby wyciągnąć linkę. Na plus to, że linka od trymera nie lata jak kucyk Sashy Grey, tylko jest przymocowana. Do tego ma dwie kulki, więc nawet w rękawiczkach można pewnie chwycić linkę i pomocować się z trymerem.
Kolejną fajną sprawą jest stoper ball na lince depowera. Działa bez problemu i jak się ciśnie dłuższego halsika, to na prawdę pomaga odpocząć łapom. Żeby nie było tak słodko, wielki ch.. w d... należy się Peter Lynnowi za krętlik przy chicken loopie, bo on zwyczajnie nie działa. Po kilku halsach z jaimiś loopami, 360-tkami itp, itd. Trzeba stanąć, złapać śmierdziela w łapę i mu powykręcać troszkę łeb, co nie jest takie proste, bo opór jest znaczny. Inaczej przy zerwaniu, skręcone linki mocy sprawią, że będziemy żreć na plaży gruz, niczym zawodowy cygan. Sama zrywka działa bez najmniejszych problemów, ale dopiero jak ma na sobie troszkę siły. Tak na luzie, bez ciągnięcia za linkę depowera, trzeba troszkę siły użyć aby zerwać. Pod obciążeniem jest dużo łatwiej. Co ciekawe, Peter Lynn daje możliwość podpinania na suicide. Ostatnie co bym poprawił to tipy baru, bo przy nawijaniu linek, zwyczajnie są za "płytkie" wgłębienia i linki potrafią się zsuwać, co strasznie wkur...ia gdy się już nie ma po lataniu siły stać, nie mówiąc już o nawijaniu linek.

Obrazek

Latawiec jest uszyty na prawdę solidnie. Patrząc na jakość uszycia oraz użytych materiałów nie można się oprzeć wrażeniu, że mamy produkt z najwyższej półki. Wszystko jest tu na miejscu, wszystko jest przemyślane. Konstruktor podobno chciał możliwie odchudzić latawiec, a mimo to jest uszyty bardzo mocno. W przeciwieństwie do wielu konstrukcji, Fury nie oferuje za wiele możliwości regulacji w uździe. Ot siły na barze i pigtaile. Sama uzda jest bardzo skromna i pozbawiona jakichkolwiek bloczków czy przelotek. I w sumie nie dziwi mnie to. Latawiec powstał w konkretnym celu i tak jak byk nie da mleka, tak Fury na fale się czy do wakestyle się nie nada. Dla mnie to przede wszystkim maszyna Freeride z aspiracjami do Race. Latawiec idzie kosmicznie na wiatr, non stop szuka krawędzi. Przy tym cały czas wiem co się z nim dzieje, gdzie w danej chwili jest. Zaciągnięcie baru daje bardzo wyczuwalny wzrost mocy, przekładający się od razu na większą prędkość. Przy ostatniej sesji, gdzie wiało eleganckie 10-12 m/s mogłem 10-tką Fury latać bez trymowania i osiągać prędkości pozwalające na doganianie lub wyprzedzanie kiter`ów na praktycznie każdym skrzydle, które było na spocie (Edki, Radary, Switchblade`y, RPM`y). Podobno podczas tej sesji przywaliło do 15 m/s, ciężko powiedzieć, nie czułem przeżaglowania, ale były momenty gdy robiąć zwrot, mogłem się kompletnie zatrzymać, i mając zaciągnięty bar i latawiec w zenicie, mogłem stać na desce nie zatapiając jej. Czułem mega power i prędkość :D Do tego zero spiny, latawiec posłuszny, grzeczny i czekający na polecenie. Jedyny moment kiedy zaciągnąłem trymer, był w tedy, gdy nogi już miałem tak zmęczone, że nie byłem w stanie cisnąć krawędzi. Jak zaciągnąłem trymer kilka centymetrów, mogłem sobie chillowo pływać.

Obrazek

Jak wcześniej wspomniałem, nie skacze jakoś wysoko. Jak dobijam do 4 m wysokości, to już dla mnie jest kosmos. Z Fury skacze się mega łatwo i mega intuicyjnie. Po prostu zacinasz do zenitu, wywalasz deskę z wody, zaciągasz bar i bomba w górę. Dla mnie winda jest w Fury kosmiczna. Tu po prostu jest wystrzał w powietrze i elegancie opadanie. Nie ma spokojnego wznoszenia się, osiągnięcia szczytu skoku i fazy opadania. Tu nagle znajdujesz się na 3 metrach, robisz kontrę i swobodnie opadasz. O kiteloopach nie będę pisać, bo zrobiłem może dwa KL w życiu, obydwa na Furym i obydwa takie jakieś niedojeb...ne, ale ciągle jest troszkę strachu. Trzeba się bardziej rozpływać :)

Obrazek

Kilka słów o zakresach wiatrowych. Latawiec zaskoczył mnie bardzo pozytywnie dołem. Ważę 65 kg i przy 4-4,5 m/s na desce 155x45 mogę już snuć się lewo-prawo nie tracąc wysokości. Przy 6 m/s mogę już próbować pływać na normalnej desce (w moim przypadku skywalker 133x41), ale dopiero przy 7 m/s zaczynają się podrygi. Przy 10-12 m/s jest najlepsza zabawa. Rzetelnie góry nie potwierdzę, ale przy 10-12 m/s nie miałem za grubo. Było w sam raz.

Obrazek

Na koniec taki mały minusik. Moja 10-tka przy słabym wietrze, potrafi spaść, jednocześnie przewijając się tak, że odpala na "negatyw". Ale to tylko przy skrajnie dziwnych warunkach jak wali 0-7 m/s i w zasadzie nie wiadomo co się zaraz wydarzy. Niemniej jednak troszkę jest to irytujące. Trzeba pamiętać natomiast, że Fury nie jest skrzydłem dla poczatkujących i zwyczajnie przy skrajnie słabych warunkach trzeba ciągle .

Obrazek

Podsumowując, 10-tka jest niezwykle uniwersalnym rozmiarem, pozwalającym mi pływać już od 4 m/s na drzwiach, a przy 7 m/s już skakać. Do tego jest latawcem nie robiącym niespodzianek, ale wymagającym doświadczenia w sterowaniu. Przypadkowe przejście przez powerzone przy 10 m/s może skończyć się ostrą katapultą. Komu mógłbym polecić Fury 10? Przede wszystkim osobom, które chcą poczuć prędkość, pływać ostro na wiatr i skakać wysoko. Winda i hangtime są bardzo fajne. Prędkości latawiec pozwala osiągać niesamowite no i do tego świetnie czuje się go na barze. Myślę, że Fury mógłby przypaść do gustu fanom foila. Na pewno nie poleciłbym go osobom początkującym oraz osobom, które chcą latać wakestyle czy wave.

Wróć do „Recenzje & Opinie”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości