El Gouna - Red Sea Zone

Miejscówki Kitesurfingowe
Awatar użytkownika
onzo
Posty: 5583
Rejestracja: 19 paź 2003, 22:34
Deska: Wainman Joke 138
Latawiec: Vegas 9,12,16
Lokalizacja: WaWa
Postawił piwka: 41 razy
Dostał piwko: 89 razy
Kontaktowanie:
 
Post16 paź 2007, 20:17

Witam,

Nie byłbym sobą gdybym nie napisał chociaż "kilku" słów po moim pierwszym wyjeździe do Egiptu, a dokładnie do El Gouny. Chciałbym tutaj zawrzeć informacje dla tych, którzy wybierają się tam pierwszy raz i chcieliby znaleźć gdzieś wiele informacji, bez konieczności przeszukiwania całego forum. Mam nadzieję, że ten opis komuś się przyda. Natomiast podkreślam, że był to mój pierwszy wyjazd do Egiptu w ogóle, więc jeżeli coś napiszę nie do końca prawdziwego to proszę mnie poprawić

1. Wylot

Lecieliśmy z biura cocotours, które chciałbym od razu pochwalić za obsługę - naprawdę full profi - miło, fachowo, z troską o klienta w każdej chwili, nawet w weekend jak było trzeba, czy w samym Egipcie. Oczywiście cocotours jest tylko touroperatorem więc cały wyjazd to tak naprawdę sprawa exim tours, które jest chyba dosyć popularne w takich wyjazdach.
Wylatywaliśmy z samego rana z Warszawy, opóźnienia nie było. Jechałem z qiverem dosyć małym bo zmieściłem się w 20kg, a wymiar (quiver ozone'a) to 145 przy czym największa decha miała <130cm, więc nie było żadnej dopłaty. Równolegle lecieli Aldi i Piotrek i z tego co pamiętam za quiver 57kg dopłącili 240zł w obie strony, więc nie tak tragicznie.
Cały sprzęt (prawie) wiozłem w quiverze,nie ryzykowałem z przewożeniem na pokładzie baru z linkami bo bałem się, że mnie cofną. Quiver dotarł do Egiptu bez problemu, chociaż trochę się przykurzył. Nikt nim chyba nie rzucał.
Natomiast od razu powiem, że jak zwykle przytrafiło mi się coś niespotykanego albowiem przez przypadek wziąłem do podręcznego stateczniki wraz z śrubami i śrubokrętem i oczywiście mnie cofnęli. Ponieważ wyjątkowo samolot nie miał opóźnienia - nie udało mi się tego nadać na bagaż. O dziwo - okazało się, że tak naprawdę nie wolno mi przewieźć śrub i śrubokręta, natomiast ostre stateczniki mogę wnieść na pokład - tak więc uwaga dla wszystkich: nie wnosić "elementów budowy samolotu" na pokład ;)

2. Transfer i pierwsze wrażenie.

Po wylądowaniu i pierwszym uderzeniu gorąca, załatwiliśmy wizę i czekaliśmy na zapakowanie do busa. Od razu powiem, że kupno wizy to pierwsze miejsce, gdzie można spróbować rozmienić dolary. My mieliśmy całą 100, którą udało nam się wymienić na bakszysz, z tym, że widzieliśmy, że w niektórych okienkach jest z tym problem. Nam się udało.
W stronę el Gouny transfer odbywał się małym busikiem toyoty, gdzie bagaż jechał na dachu - nie muszę chyba pisać jak wyglądało pakowanie tych 50kg quiverów na górę ;) Napracowali się przy tym sporo, od każdego chcieli wziąć trochę drobnych - sam im dałem na wszelki wypadek coś nie coś, żeby przypadkiem im mój quiver nie wypadł podczas jazdy.
PO dojechaniu do el Gouny, po kilku przystankach w innych hotelach (cały przejazd nie zabrał więcej niż kilkadziesiąt minut, więc spoko) - dojechaliśmy do hotelu. W drodze od opiekuna dowiedzieliśmy się, że el Gouna to prywatne miasto zbudowane przez jakiegoś tam biznesmena, który po prostu część swojej ziemi sprzedał, część wydzierżawił - dzięki czemu powstało miasto dla turystów. A jest co oglądać bo całość położona jest na wysepkach, między kanałami i z tego co słyszałem i po części widziałem - jest zdecydowanie czyściej i bezpieczniej niż w innych miejscach w Egipcie. Tak naprawdę to nie wiem czy ktoś poza "obsługą" turystów i policją (ochroną?) tam mieszka...
Hotel wygląda całkiem przyjemnie chociaż rzeczywiście 4* to trochędużo na nasze standardy. Ale tam jest trochę inaczej ;) NAsz pokój był spory, akurat bez balkonu, ale można o to powalczyć - nam nie zależało więc odpuściliśmy. Oczywiście można wybrać nieco droższą opcję w bungalowach, czyli domkach z łazienką i przede wszystkim -z tarasem wychodzącym na wodę - ale nie tym razem. W przyszłym roku może tak zrobię to napiszę coś o nich. Z zewnątz wygląda to bardzo atrakcyjnie, szczególnie jeśli chce się spędzać wieczory na balkonie przy piwku, czy czymkolwiek innym.
Witam,

Nie byłbym sobą gdybym nie napisał chociaż "kilku" słów po moim pierwszym wyjeździe do Egiptu, a dokładnie do El Gouny. Chciałbym tutaj zawrzeć informacje dla tych, którzy wybierają się tam pierwszy raz i chcieliby znaleźć gdzieś wiele informacji, bez konieczności przeszukiwania całego forum. Mam nadzieję, że ten opis komuś się przyda. Natomiast podkreślam, że był to mój pierwszy wyjazd do Egiptu w ogóle, więc jeżeli coś napiszę nie do końca prawdziwego to proszę mnie poprawić

1. Wylot

Lecieliśmy z biura cocotours, które chciałbym od razu pochwalić za obsługę - naprawdę full profi - miło, fachowo, z troską o klienta w każdej chwili, nawet w weekend jak było trzeba, czy w samym Egipcie. Oczywiście cocotours jest tylko touroperatorem więc cały wyjazd to tak naprawdę sprawa exim tours, które jest chyba dosyć popularne w takich wyjazdach.
Wylatywaliśmy z samego rana z Warszawy, opóźnienia nie było. Jechałem z qiverem dosyć małym bo zmieściłem się w 20kg, a wymiar (quiver ozone'a) to 145 przy czym największa decha miała <130cm, więc nie było żadnej dopłaty. Równolegle lecieli Aldi i Piotrek i z tego co pamiętam za quiver 57kg dopłącili 240zł w obie strony, więc nie tak tragicznie.
Cały sprzęt (prawie) wiozłem w quiverze,nie ryzykowałem z przewożeniem na pokładzie baru z linkami bo bałem się, że mnie cofną. Quiver dotarł do Egiptu bez problemu, chociaż trochę się przykurzył. Nikt nim chyba nie rzucał.
Natomiast od razu powiem, że jak zwykle przytrafiło mi się coś niespotykanego albowiem przez przypadek wziąłem do podręcznego stateczniki wraz z śrubami i śrubokrętem i oczywiście mnie cofnęli. Ponieważ wyjątkowo samolot nie miał opóźnienia - nie udało mi się tego nadać na bagaż. O dziwo - okazało się, że tak naprawdę nie wolno mi przewieźć śrub i śrubokręta, natomiast ostre stateczniki mogę wnieść na pokład - tak więc uwaga dla wszystkich: nie wnosić "elementów budowy samolotu" na pokład ;)

2. Transfer i pierwsze wrażenie.

Po wylądowaniu i pierwszym uderzeniu gorąca, załatwiliśmy wizę i czekaliśmy na zapakowanie do busa. Od razu powiem, że kupno wizy to pierwsze miejsce, gdzie można spróbować rozmienić dolary. My mieliśmy całą 100, którą udało nam się wymienić na bakszysz, z tym, że widzieliśmy, że w niektórych okienkach jest z tym problem. Nam się udało.
W stronę el Gouny transfer odbywał się małym busikiem toyoty, gdzie bagaż jechał na dachu - nie muszę chyba pisać jak wyglądało pakowanie tych 50kg quiverów na górę ;) Napracowali się przy tym sporo, od każdego chcieli wziąć trochę drobnych - sam im dałem na wszelki wypadek coś nie coś, żeby przypadkiem im mój quiver nie wypadł podczas jazdy.
PO dojechaniu do el Gouny, po kilku przystankach w innych hotelach (cały przejazd nie zabrał więcej niż kilkadziesiąt minut, więc spoko) - dojechaliśmy do hotelu. W drodze od opiekuna dowiedzieliśmy się, że el Gouna to prywatne miasto zbudowane przez jakiegoś tam biznesmena, który po prostu część swojej ziemi sprzedał, część wydzierżawił - dzięki czemu powstało miasto dla turystów. A jest co oglądać bo całość położona jest na wysepkach, między kanałami i z tego co słyszałem i po części widziałem - jest zdecydowanie czyściej i bezpieczniej niż w innych miejscach w Egipcie. Tak naprawdę to nie wiem czy ktoś poza "obsługą" turystów i policją (ochroną?) tam mieszka...
Hotel wygląda całkiem przyjemnie chociaż rzeczywiście 4* to trochędużo na nasze standardy. Ale tam jest trochę inaczej ;) NAsz pokój był spory, akurat bez balkonu, ale można o to powalczyć - nam nie zależało więc odpuściliśmy. Oczywiście można wybrać nieco droższą opcję w bungalowach, czyli domkach z łazienką i przede wszystkim -z tarasem wychodzącym na wodę - ale nie tym razem. W przyszłym roku może tak zrobię to napiszę coś o nich. Z zewnątz wygląda to bardzo atrakcyjnie, szczególnie jeśli chce się spędzać wieczory na balkonie przy piwku, czy czymkolwiek innym.

Awatar użytkownika
onzo
Posty: 5583
Rejestracja: 19 paź 2003, 22:34
Deska: Wainman Joke 138
Latawiec: Vegas 9,12,16
Lokalizacja: WaWa
Postawił piwka: 41 razy
Dostał piwko: 89 razy
Kontaktowanie:
 
Post16 paź 2007, 20:20

Jedzenie

Jedzenia było mnóstwo (all inclusiv) i było nawet smaczne, ale po 2-3 dniach zaczyna się nudzić i potem coraz trudniej było się zmusić do specyficznych smaków, przypraw i potraw. Ogólnie wbrew pogłoskom nie chorowaliśmy do... czwartku przed wyjazdem ;) Ale może było to związane z mniejszą ilościąwypitego alkoholu dzień wcześniej (bo zakrapialiśmy regularnie dla zdrowotności ;) ).
Basen - fajny, ale my byliśmy w nim tylko raz, natomiast jest bardzo przyjemny na popołudniowy odpoczynek. No i mnóstwo czasu spędzają tam osoby z dziećmi, więc jakby co to można tam kogoś zostawić i pojechać na plażę ;)

3. Miasto

Miasteczko jest malutkie, więc raczej jak chcecie poczućsię jak w prawdziwym Egipcie to trzeba jechać jednak do Hurgady. W el gounie tak naprawdę jest tzw downtown gdzie jest mały ryneczek kilkanaście sklepów, kilka knajpek. Wszyscy mili, przyjaźni, sprzedawcy narzucająsiew sposób umiarkowany. Wrażenie ogólne - ciekawe i bezpieczne miejsce. Można natomiast wyskoczyć w kilka miejsc - do knajpy, jest dyskoteka, można pojeździć na gokartach, pograć w tenisa, pojeździć na wielbłądzie, pojeździć buggy po pustyni i wiele innych atrakcji, więc jak ktoś nie pływa to też znajdzie coś dla siebie.

4. KITE

Do 3 baz (niemieckiej, polskiej i egipskiej) można dojechać taksówką, autobusem lub tok-tokiem. Autobus wychodzi bardzo tanio (chyba 15LE za tydzień/osoba, ale nie wiem bo nie korzystaliśmy) - ale trzeba się przesiadać i zawsze trochęto skomplikowane. tok-tok to 5LE za osobę, więc nieźle, chociaż jazda jest... dosyć oryginalna - to po prostu riksza spalinowa czasem większa, czasem mniejsza. Ciekawe doświadczenie,
Natomiast panorama hotel i RSZ (nie wiem jak inne bazy) mają "swój" transport samochodowy i za te same 10Le w przypadku 2 osób - można przejechać samochodem. Przy czym trzeba uważać co się wzywa bo nam raz recepcjonistka bez informowania zawołała normalną taxi a to już 15LE za przejazd. Ogólnie taxi wzywa się w recepcji, albo w bazie w zależności gdzie się jedzie.
My pływaliśmy w RSZ więc o tym napiszę najwięcej.
Baza ogólnie bardzo przyjemna i przyjazna. Jest chyba najmniejsza więc też bardziej kameralna. Ludzie są naprawdę bardzo przyjaźnie nastawieni i rzeczywiście czuć swojski klimat. Na samym wstępie poznałem dwie strony Camela
1. zaspanego mocno człowieka, który trochę był zagubiony (byliśmy z samego rana) i nie bardzo wiedział co się dzieje po imprezce poprzedniego dnia.
2. Prawdziwego instruktora dbającego o bezpieczeństwo, który bez skrupułów słusznie op... mnie za skakanie z kitem na brzegu i w ogóle wychodzenie z latawcem w powietrzu na brzeg.

Do tego bardzo pomocni "lokalesi", którzy pomagali mi w problemie ze statecznikami, pomagali ze sprzętem, beach-boye szybko reagujący i chętni do pomocy nawet z dość "trudnym" niekiedy startem Flysurfera, no i instruktorzy, którzy chętnie odpowiadali na pytania o technikę wykonywania niektórych tricków. Bardzo fajnie.
W bazie można przechować sprzęt - co prawda aldi narzekał, że w egipskiej bazie sprzęt nie musi leżeć na piasku w boxach tylko jest posadzka, ale mnie to akurat nie przeszkadzało.
Jest miejsce do pompowania, można umyć sprzęt, jest toaleta, bar, krzesełka... tego typu sprawy.
Na plaży są leżaczki z osłoną od słońca i wiatru.
Jeżeli chodzi o pływanie to rzeczywiście w RSZ jest najwięcej rafy ze wszystkich 3 baz, ale na szczęście rafa w wielu miejscach nie jest taka przerażająca. Wiele kamyczków jest już po prostu mocno wytartych i wyoblonych, więc nawet po przejściu kilka razy w tę i z powrotem gdy pływała Maja - nie uszkodziłem zbytnio nóg. Natomiast nie kryję, że jest kilka miejsc w których naprawdę warto uważać bo można się pokaleczyć.
Ważne jest po prostu aby wiedzieć gdzie pływać przy jakim stanie wody, a przy niskim wypływać na głęboką w odpowiednim miejscu. W przeciwnym wypadku można trochę podrapać deskę, ale i tak dopóki się płynie rafa nie stanowi problemu.
Baza niemiecka ma chyba nieco mniej rafy w części "płytkiej" natomiast w ogóle wydawało mi się, że jest tam płyciej i jest mniej głębszej wody dla kursantów co też nie jest najlepsze. Baza jest typowo "niemiecka" - ordnung muss sein ;) Gdy tam byliśmy jakoś w ogóle nie było czuć klimatu plażowego życia.
W bazie egipskiej rafy prawie nie ma, tylko tam bliżej RSZ i miejscami na granicy głębokiego. Pod tym względem jest tam najlepiej, natomiast pływa tam zdecydowanie najwięcej osób co mnie akurat mocno przeszkadza. Baza egipska wygląda podobniedo niemieckiej - to stało się oczywiste gdy dowiedziałem się, że ponoć to była wcześniej niemiecka baza sprzedana egipcjaninowi. W bazie niemieckiej i RSZ pływa podobna ilość osób - zależnie od pory dnia, w RSZ jest czasami trochę więcej.

Ogólnie wyjazd bardzo udany i polecam wszystkim - naprawdę można się wypływać a moje obawy odnośnie wiatru (miało nie wiać) były całkowicie nieuzasadnione bowiem jak miało wiać to wiało, jak miało nie wiać - też wiało, tylko trochę słabiej. Wiatr ogólnie był przez cały tydzień średni, a w pt nie dało się za bardzo pływać na moim psycho3 10, ale to nawet czasem się przydaje ;) Ogólnie w powietrzu były bowy od 13 do 7 więc rzeczywiście dobrze rozważyć całą rozmiarówkę nawet na tygodniowy wyjazd. Proponuję po pierwszym przyjechaniu do bazy sprawdzić pływy żeby wiedzieć kiedy jest wysoki poziom i kiedy wieje najlepiej. Najwięcej osób pływa oczywiście przy wysokim poziomie wody, natomiast przy niskim można wypływać nieco dalej - na lagunkę z piaseczkiem, albo ostrożnie pływać na płytkim wiedząc gdzie jest rafa. Zawse można też wypłynąć na głęboką wodę i w ogóle się nie stresować.
Aha - jak nie jesteście wyjątkowymi zmarzluchami (a chyba nie można być bardziej niż moja żona ;) ) to pianki nawet krótkie nie są potrzebne, chociaż rano woda jest nieco chłodna. W ciągu dnia robi się cieplutka i czasem przyjemniej jest w niej siedzieć niz poza nią.
O szkoleniach nic nie powiem bo nie korzystałem poza tym, że instruktorzy wydają się być naprawdę profesjonalistami. Kilku naprawdę dodatkowo fenomenalnie jeździ i kręci mega tricki więc też pomagają tym co już trochę jeżdżą. Poza tym mają duże doświadczenie więc nie ma obawy, że powiedzą coś nie tak czy nie nauczą z braku wiedzy czy umiejętności.
Bar natomiast jest bardzo przyjemnym miejscem, gdzie żarcie jest zdecydowanie lepsze od tego w panoramie, więc my właśnie tam jedliśmy obiady. Do tego zawsze można napić się czegoś łagodniejszego i z alkoholem, chociaż egipskie piwo.... :(

PS: pierwszy raz zdarzyło mi się, ze forum nie chce przyjąć tak długiego tekstu na "jeden" raz ;)

Spooky
Posty: 394
Rejestracja: 02 sie 2007, 11:21
Deska: ręczna robota...
Latawiec: dmuchany...
Lokalizacja: Bielsko-Biała
Dostał piwko: 6 razy
Kontaktowanie:
 
Post18 paź 2007, 11:45

nono ale się kolega rozpisał. nawet miejsca brakło :shock:
i kiteforum takie elaboraty nakazuje dzielić :P

przydatne zestawienie info :!:

exim ma faktycznie ciekawe cenowo wyjazdy teraz :idea: do elgouny . opisywany przez onzo hotelik ( panorama el gouna ) można złapać za 1800-1900 plenów za tydzień.... miło.
co ponownie nakazuje rozważyć spontaniczny wypadzik w listopadzie.
coś mi się zdaje ze szkoda zmarnować taką okazję .....

Awatar użytkownika
onzo
Posty: 5583
Rejestracja: 19 paź 2003, 22:34
Deska: Wainman Joke 138
Latawiec: Vegas 9,12,16
Lokalizacja: WaWa
Postawił piwka: 41 razy
Dostał piwko: 89 razy
Kontaktowanie:
 
Post18 paź 2007, 12:33

Niesamowite - ktoś to przeczytał ;)
A tak na serio to zapomniałem napisać, że w przypadku eximu należy zwrócić uwagę na takie mankamenty:

W samolocie nie ma darmowego żarcia o czym biuro nie informuje. Trzeba wykupić samemu, tylko problem jest taki że w tamtą stronę były z normalnego jedzenia tylko marne kanapki, natomiast w drugą stronę nie było... praktycznie nic bo jak usłyszałem od załogi.... Panie przyleciały z Wrocławia.... (nie wiem co to ma do rzeczy, może wrocławianie mi to wyjaśnią :?: ;) ) Tak więc dobrze się najedzcie przed wylotem bo jednak przez 4h to można zgłodnieć (szczególnie w tamtą stronębowiem w Unii nie wolno wsiadać na pokład samolotu z jedzeniem, z Hurgady można wylecieć z czym sięchce - nikt tego przynajmniej nie sprawdzał).
Drgua rzecz o której nie wiedzieliśmy, a o której dobrze wiedzieć to fakt kiedy się fizycznie wylatuje. Na umowie odnośnei wyjazdu mieliśmy datę piątkową, natomiast polecieliśmy w sobotę. Jak się później okazało uratowało nas to od feralnego lotu z "międzylądowaniem" w Turcji, ale ponieważ hotel trzeba opuścić do 12 to pojawia się mały zgryz. My zostawiliśmy bagaże w hotelu po śniadanku, potem cały dzień na spocie wraz z czyszczeniem sprzętu i wróciliśmy do hotelu na basen a potem poszliśmy do knajpki na obiad. Wyjazd na lotnisko był wieczorem, więc dało się to znieść. W razie co do dyspozycji jest shower room, ale trochęwkurza trzymanie bagaży przed hotelem...

asik
Posty: 140
Rejestracja: 28 lip 2007, 14:07
Lokalizacja: Wrocław
 
Post18 paź 2007, 20:31

no nie wiem co ci wroclawianie takie glodomory :twisted: ja akurat dostalam jedzonko w samolocie :D chociaz mialam obawy co do niego.. Wnosic niby nie wolno ale zakupiony alkohol skosztowac mozna, a w druga strone to juz nie tylko skosztowac ale i porzadnie nawalic jak to zrobil jeden z pasazerow, ktorego w Katowicach straz graniczna w kajdanach wyniosla...no coments
Apropos czy Ty nie leciales tym samolotem opoznionym 20h?
pozdr

asik
Posty: 140
Rejestracja: 28 lip 2007, 14:07
Lokalizacja: Wrocław
 
Post18 paź 2007, 20:32

p.s. fajne fotosy masz od Camela na redseazone :wink:

Awatar użytkownika
onzo
Posty: 5583
Rejestracja: 19 paź 2003, 22:34
Deska: Wainman Joke 138
Latawiec: Vegas 9,12,16
Lokalizacja: WaWa
Postawił piwka: 41 razy
Dostał piwko: 89 razy
Kontaktowanie:
 
Post18 paź 2007, 21:36

Nie - w obie strony udało nam się bez większych opóźnień - z PL bez ( :!: ) opóźnienia natomiast z Egiptu ok. 1h więc nieźle.

A foty to zasługa Camela ;) Ale mnie też się podobają

Spooky
Posty: 394
Rejestracja: 02 sie 2007, 11:21
Deska: ręczna robota...
Latawiec: dmuchany...
Lokalizacja: Bielsko-Biała
Dostał piwko: 6 razy
Kontaktowanie:
 
Post19 paź 2007, 10:56

onzo pisze:
więc dobrze się najedzcie przed wylotem bo jednak przez 4h to można zgłodnieć


toż to super ważne info :P zanotowane w głowie :idea:
a tak BTW, to zastanawiam sie jedynie czy podczas 1tyg wypadu , można sie całkowicie "minąć" z wiatrem . w sensie nie trafić :? jakieś 3,4 wietrzne dni byłoby prima .... :twisted:

no i przy okazji - foty z RSZ robią w głowie nizły zamęt ... :)

Awatar użytkownika
onzo
Posty: 5583
Rejestracja: 19 paź 2003, 22:34
Deska: Wainman Joke 138
Latawiec: Vegas 9,12,16
Lokalizacja: WaWa
Postawił piwka: 41 razy
Dostał piwko: 89 razy
Kontaktowanie:
 
Post19 paź 2007, 12:04

Odnośnie wiatru - nie wiem - może można. Ja jak wyjeżdżałem martwiłem siębo prognozy były marne - miało wiać pt sob nd a potem 2-3 dni bez wiatru. W rzeczywistości nie dało siępływać tylko w piątek przed wyjazdem ;) Oczywiście należy podkreślić, że wstawałem tak żeby na 8 być na śniadaniu i gdzieśna 9 na spocie. Rano pływanie było zawsze, a gdybym czasem nie pospał dłużej to popływałbym jeszcze więcej.

A żeby Was jeszcze bardziej zachęcić do takich wyjazdów to powiem Wam, że nie wiedziałem, że umiem takie rzeczy robić na wodzie dopóki nie pojechałem do Egiptu. Po prostu w tak ciepłej wodzie nie ma problemu - nie wyjdzie - próbujesz jeszcze raz. Jest płytko, więc kite'a podnosisz bez stresu, jest też mnóstwo miejsca nawet jak akurat jest "szczyt" - tym samym nie boisz się, że kogoś uszkodzisz. W Polsce niektóre nowe rzeczy próbuję sporadycznie bo albo jest za zimno albo jest za dużo ludzi. Tam progres jest dużo większy. Gdyby wiało mocniej myślę, że nauczyłbym się jeszcze więcej.

Awatar użytkownika
DJtur3o
Posty: 68
Rejestracja: 01 sie 2007, 15:15
Lokalizacja: Stolyca
 
Post21 paź 2007, 11:30

Spooky pisze:toż to super ważne info :P zanotowane w głowie :idea:
a tak BTW, to zastanawiam sie jedynie czy podczas 1tyg wypadu , można sie całkowicie "minąć" z wiatrem . w sensie nie trafić :? jakieś 3,4 wietrzne dni byłoby prima .... :twisted:


No ja sie w tym roku prawie minalem. Bylem niecale dwa tygodnie i tylko przez pierwsze 5 dni wialo, wiec jak ktos przyjechal tylko na tydzien to w skrajnym przypadku mogl miec tylko jeden (!) dzien plywania. Bylem w El Gounie 2. raz i wczesniej tak nie bylo, no ale wiecie... ocieplenie klimatu. Lepiej chyba wybierac sie na dluzej, albo decydowac sie w ostatniej chwili gdy juz znane sa prognozy wiatrowe. Ja mysle o wypadzie listopad/grudzien i wlasnie dokladny termin chce uzaleznic od prognoz.

Pozdrawiam.

Awatar użytkownika
onzo
Posty: 5583
Rejestracja: 19 paź 2003, 22:34
Deska: Wainman Joke 138
Latawiec: Vegas 9,12,16
Lokalizacja: WaWa
Postawił piwka: 41 razy
Dostał piwko: 89 razy
Kontaktowanie:
 
Post22 paź 2007, 10:51

A kiedy jechałeś, że prawie nie wiało :?: Pytam żeby sobie prawdziwe statystyki wiatrowe uzmysłowić...

Awatar użytkownika
sdareks
Posty: 492
Rejestracja: 05 kwie 2007, 22:40
Lokalizacja: Wieden
Kontaktowanie:
 
Post22 paź 2007, 19:23

onzo pisze:A kiedy jechałeś, że prawie nie wiało :?: Pytam żeby sobie prawdziwe statystyki wiatrowe uzmysłowić...


Wprawdzie nie do mnie pytanie, ale moze pomoge w prywatnych statystykach:
Pobyt 2 tyg: od 19.07 do 2.08 tego roku - 6 dni wiatru, wiekszosc na duze latawce.

RedSeaZone
Posty: 654
Rejestracja: 25 wrz 2005, 15:03
Lokalizacja: Egypt, El Gouna, elgouna.com
Dostał piwko: 5 razy
Kontaktowanie:
 
Post22 paź 2007, 20:30

według windfinder.com

wind stat wygląda dla tego regionu następująco

Obrazek

to jest dla Hurghady, czyli z 7 lat bez przerw

z EL Gouny też jest, ale od roku i potężnymi przerwami więc niemiarodajne

Spooky
Posty: 394
Rejestracja: 02 sie 2007, 11:21
Deska: ręczna robota...
Latawiec: dmuchany...
Lokalizacja: Bielsko-Biała
Dostał piwko: 6 razy
Kontaktowanie:
 
Post02 lis 2007, 12:24

koledzy (koleżanki) z RSZ dzięki za stat. powyżej :!:
w sensie , co by tu dużo nie dywagować, NOV-DEC trzeba sie liczyć ze zmiennymi warunkami.
miałem jakieś dziwne niczym nie uzasadnione przekonanie :) że w Waszej okolicy wieje zawsze - "nawet jak wndgurus wskazują że nie wieje" :D

RedSeaZone
Posty: 654
Rejestracja: 25 wrz 2005, 15:03
Lokalizacja: Egypt, El Gouna, elgouna.com
Dostał piwko: 5 razy
Kontaktowanie:
 
Post02 lis 2007, 12:56

Spooky pisze:koledzy (koleżanki) z RSZ dzięki za stat. powyżej :!:
w sensie , co by tu dużo nie dywagować, NOV-DEC trzeba sie liczyć ze zmiennymi warunkami.
miałem jakieś dziwne niczym nie uzasadnione przekonanie :) że w Waszej okolicy wieje zawsze - "nawet jak wndgurus wskazują że nie wieje" :D



nie ma miejsca na naszej kulce, gdzie wieje zawsze :naughty:

faktem jest, że w El Glouna wieje lepiej niż w HRG
ze względu na lokalne ukształtownie terenu,
które sprawia, że pływamy w miejscu wolnym od przeszkód
a wiatr wzmocniony jest przez efekt "wylotu suszarki"
- jesteśmy pomiędzy pasmami górskimi :D

Obrazek

Hurghada jest natomiast "za górką", która konkretnie wadzi

Obrazek

a przedstawiona dwa posty wyżej statystyka jest wzięta z lotniska w HRG,
bo najstarsza i przez to najpewniejsza, ale za to wypośrodkowana

temat omawiany na KF szeroko kiedyś

RedSeaTeam :D


Wróć do „Spoty”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość